Tak coś mi się wydawało, że pani Justyna zdobywając swoje złoto nie tylko wbiła szpilę swoim "szefom" ale także dała pożywkę dla "tfurczości" naszych rodzimych urzedników (bo lekarza orzecznika z ZUS trudno nazwać normalnym lekarzem).
Zresztą ostatnio przewinął się inny idiotyczny pomysł "podatku od windy" więc inwencja twórcza dopiero się rozkręca - chociaż nie rozumiem, czemu inni (np. w blokach 4 piętrowych) nie mieli by zapłacić takiego podatku - w końcu na tym polega "sprawiedliwość społeczna".
Ktoś by mógł mnie ochrzanić, że podaje na tacy nowe pomysły dla naszych ciemiężycieli - ale spokojnie, oni w swoich biurach grają w jakieś pasjansie (jak nie ma netu) albo hodują wirtualne świnki i krówki - a jeżeli już coś czytają to max pudelka. Tutaj nie mają szans trafić ;)