Można w życiu być przywiązanym do jednej skrajności i nie widzieć drugiej strony medalu - można także taplać się w ekstrementach szamba i twierdzić, że wszystko to kupa... ale czy naprawdę wtedy w życiu będzie nam lżej? Przecież chyba chodzi o to, żeby wiedzieć, że istnieje brzydota ale tylko po to, żeby doceniać piękno - bo punkt odniesienia zawsze musi być... a w ogóle najbrzydszy z tego wszystkiego jest "fejsbuk" ;)
